Jak Kwiaciarium Łodyga zamieniło 10 000 zmyślonych bukietów na 90 prawdziwych opinii
Przebudowa strony rodzinnej kwiaciarni z Józefowa: zamiast liczb bez pokrycia — realny mechanizm, który klienci sami chwalą w 90 opiniach Google. Copy, marka i architektura strony przeprojektowane pod jeden kanał sprzedaży, którym firma realnie żyje: telefon.

Klientka miała już swój najlepszy argument sprzedażowy — i nie było go na stronie. Kwiaciarnia ma 4,8/5 z 90 opinii Google, a recenzje są zaskakująco zgodne: ludzie wracają nie po kwiaty, lecz po rozmowę przed ułożeniem bukietu. Tego procesu nie sprzedaje żadna okoliczna konkurencja, choć to jedyne, co klienci sami zauważają.
Strona sprzedawała coś odwrotnego: liczby, których nikt nie mógł sprawdzić — „10 000 bukietów, 500 imprez, 20 lat” i opinie od nieistniejących osób. Do tego brakowało twarzy właścicielki, kotwicy cenowej i czytelnego wezwania do telefonu — mimo że telefon jest jedynym kanałem sprzedaży tej firmy.
Zasada nadrzędna: dowód zamiast przymiotnika — stosowana także wtedy, gdy bolała. Zmyślone liczby usunęliśmy w całości i zastąpiliśmy dowodem, który da się kliknąć: 4,8/5 z 90 opinii z linkiem do profilu Google i trzema realnymi cytatami. Mechanizm, który klienci chwalą, trafił na stronę jako osobny blok „Jak powstaje Twój bukiet”.
Twarz właścicielki i tekst w pierwszej osobie zastąpiły „pasję”. Cena dostała jawną kotwicę („bukiety autorskie od 80 zł”), by odsiać niedopasowanych i zdjąć lęk o ukryte koszty. FAQ zbija najczęstsze obiekcje przed telefonem, a rzeczy niepotwierdzone (dostawa) świadomie zniknęły ze strony — łatwiej było zostawić ładniejszą obietnicę, ale to klientka płaci za nią przy telefonie, nie my.
Strona mówi dziś wyłącznie rzeczy weryfikowalne — i to jest cały wynik, jaki mamy prawo podać. Ocena 4,8 odtwarza się arytmetycznie z 90 opinii, trzy cytaty mają pokrycie w profilu Google, nieistniejące klientki zniknęły razem z blokiem, w którym mieszkały. Technicznie serwis jest szybki i statyczny (CLS = 0 we wszystkich pomiarach, HTML 25 kB na łączu).
Czego tu jeszcze nie ma: leadów, telefonów, konwersji — bo strona stoi na subdomenie DV, a nie pod adresem klientki. To case techniczno-treściowy: wartość biznesowa (więcej dopasowanych telefonów) jest zaprojektowana i mierzalna, ale policzymy ją dopiero po wdrożeniu na docelowej domenie.
Strona przestała zmyślać dowody i zaczęła używać 90 prawdziwych opinii, które klientka miała od lat.
Większość ruchu kwiaciarni to telefon w drodze — dlatego mobilny widok oferty jest pierwszorzędny, a desktop rozwija galerię i opinie dla tych, którzy wybierają na spokojnie.


Pierwsza wersja była generycznym szablonem, jakich w sieci tysiące. Nowy hero prowadzi zdjęciem realnych bukietów i jednym jasnym CTA — ta sama treść, ale wreszcie wygląda jak konkretna kwiaciarnia, nie jak każda.










Zrobię stronę, która ściąga lokalny ruch i zamienia go w zamówienia — bez drogiego systemu.